Suma szczęść w 2015…

… czyli moje podsumowanie.

Ten rok był dla mnie niesamowity. Przełomowy. Zdecydowanie inny niż wszystkie.

Rok rozpoczął się od coraz większego brzuszka. I z tym rosnącym maleństwem ukończyłam kurs. Poznałam tam mnóstwo ciekawych ludzi. Moi trenerzy to studnia inspiracji. Dzięki nim i kursowi przypomniałam sobie, że ja przecież to lubię. Że przecież kiedyś rysowałam (z różnym skutkiem) byłam nawet na plenerze. Że lubię robić zdjęcia (a kto nie?). I najważniejsze: że sprawia mi to przyjemność.

Po kursie poszłam na staż. Również morze inspiracji. I nauki. Czas spędzony tam również wspominam pozytywnie. Korzystałam ile mogłam i jak długo mogłam. Na urlop poszłam właściwie nie cały miesiąc przed porodem.

I najważniejsze w całym tym 2015. 

Pojawił się Kuba.

Nasze małe szczęście, które przewróciło nasze życie (nie ma skali, która opisuje te zmiany, bo to nawet 180 stopni nie jest).
W tym momencie tak się wzruszyłam, że siedziałam dobre kilka minut, zastanawiając się co napisać. Dalej nie wiem. Już.

Nie spodziewałam się, że urodzenie dziecka to takie wydarzenie w życiu kobiety. Jest to czas na przewartościowanie swojego życia. Poukładania go pod tą małą istotkę. Jest ona przecież całkowicie od nas zależna.

Mówili, że macierzyństwo jest piękne. Zapomnieli powiedzieć, że jest ciężkie. Albo już ich nie słuchałam. Ale to temat na inny post.

Nauka

Zdecydowanie ten rok minął pod znakiem nauki. Wiele się nauczyłam i wielu rzeczy wciąż się uczę. Bycia mamą, żoną. Jak czas spędzony z dzieckiem spędzić kreatywnie, żeby zrobić w domu co trzeba, a przy okazji znaleźć czas dla siebie na trening, książkę czy po prostu chwilę ciszy. I ta organizacja czasu…. Tu troszkę kuleję, ale jest to.

Postanowienie

na Nowy Rok. Organizacja czasu. Powrót do sędziowania. Kuba. Mąż. Blog. Jest tyle, rzeczy które chcę zrobić. Teraz wiem, że mogę. Widząc co robią inne mamy, biorę z nich przykład i działam!

Wyklikane:


www.sportsmama.pl – dzięki niej wierzę, że się uda. Z nią ćwiczę. Serdecznie polecam nie tylko mamom. Ma również profil na facebook’u. Aleksandra Rożnowska #sportsmama.

www.jestrudo.pl – blog fotograficzny dla amatorów. Ale nie tylko o Ruda nie tylko o fotografii pisze ciekawie.

Proszę namolnie jak mucha przy 30 stopniach o udostępnianie, komentowanie.