Jaki był ten 2019? Lifestyle’owe podsumowanie roku i sportowe plany

STYCZEŃ

Zimowy i śnieżny styczeń upłynął pod znakiem jedzenia, przyzwyczajania się do rosnącego brzuszka i bólu głowy. Pierwszy trymestr zdecydowanie nie był dla mnie łatwy.

LUTY

To już na szczęście powrót do życia i aktywności fizycznej. Ból głowy albo pozwalał na wyjście do żywych, albo w ogóle znikał. Hurra! Luty to nadal jedzenie, ale również spotkania ze znajomymi, karnawał w przedszkolu Kuby i… pączki.

MARZEC

Zaznajamiam się z siłownią. Jakoś wcześniej nie było mi po drodze. Dobrze że się ruszam, bo ciągle jem. Marzec jest miesiącem, w którym się urodziłam. Podczas licznych (o ile nie codziennych) spacerów szukaliśmy wiosny.

KWIECIEŃ

Jeszcze widzę swoje stopy! W kwietniu robię porządki w swojej biblioteczce, bo odbywa się Wielka Wymiana Książkowa. Ciągle jem, ale też dużo się ruszam. Kuba wprowadził się do swojego pokoju – innymi słowy: sporo czasu spędziliśmy szukając farb i mebli do jego miejsca.

MAJ

Urodziny Kuby! To już czterolatek. Spacery, siłownia i jedzenie – tak w większości wyglądała moja ciąża. Gdyby nie ta aktywność podejrzewam, że mój kręgosłup mocno by ucierpiał. Sporo czytam, a Kuba polubił wizyty w bibliotece.

CZERWIEC

Dzień Dziecka, wycieczka do Rabkolandu i stopniowe przygotowywanie się do porodu. Upały! Przetrwałam je dzięki odkryciu tonic espresso. 15 czerwca po raz ostatni ćwiczyłam na siłowni. 26 czerwca mieliśmy rodzinną sesję (w te ogromne upały).

LIPIEC

Poszliśmy na randkę z mężem do kina, ostatnią w tym roku. Próbuję przetrwać upały ze sporym brzuszkiem i przygotować wszystko co trzeba na powitanie naszej Kruszynki. 10 lipca jest już z nami Julia. Później cieszyliśmy się czasem w czwórkę, ja dochodziłam do siebie. W lipcu są też urodziny Męża i nasza rocznica ślubu. To zdecydowanie „nasz” miesiąc. Niestety pod koniec trafiłyśmy do szpitala z przypuszczeniem zachłystowego zapalenia płuc.

SIERPIEŃ

Miałam ogromną fazę na takie biszkoptowe omlety z owocami. Zajadałam się nimi. Podczas spacerów testowałam ustawienia aparatu. Powolutku wracałam do aktywności fizycznej, a eksperymenty w kuchni sprawiają mi frajdę. Jeszcze miałam na nie czas.

WRZESIEŃ

Zdrowe eksperymenty w kuchni wjechały już na dobre. Sprawdzaliśmy też nasze zdolności do organizacji (i przetrwania) podróży w czwórkę. Odwiedziliśmy ZOO w Krakowie. Udało się – wszyscy byliśmy zadowoleni.

PAŹDZIERNIK

Jesienne spacery, grzybobranie i różne fotograficzne kadry. Dodam do tego zmianę okularów i kolejną wycieczkę w czwórkę – tym razem do krainy dinozaurów – Bałtowa. To była kolorowa jesień – i smaczna ponieważ, uczestniczyliśmy w festiwalu jedzenia – Restaurant Week.

LISTOPAD

Sprawdzam i testuję aparat w nowym telefonie. Mniejsza ilość słońca i coraz krótsze dni odbijają się na ilości zdjęć, ale i tak bardzo lubię nowe możliwości w smartfonie. Uczestniczyłam w Kobiecym Kongresie, który odbywał się w Jasionce (G2A Arena). To ciekawa inicjatywa, w której widzę potencjał. Ogromnie cieszę się, że takie wydarzenia zaczynają się dziać tutaj, u nas na Podkarpaciu.

GRUDZIEŃ

Ten miesiąc zaczął się z przytupem – Chrztem Julii. Odbył się w rodzinnym gronie, później wspólnie zjedliśmy obiad i przepyszny tort. Jestem wdzięczna, za tą naszą rodzinę. Dostałam prezent na Mikołajki – mogłam wrócić do biegania, za pozwoleniem fizjoterapeutki uroginekologicznej. Ależ mi tego brakowało. Grudzień ogłaszam rodzinnym miesiącem!

To był dobry rok. Obfitujący w spacery, wspólne spędzanie czasu i rodzinę. Aktywna i świadoma ciąża, wymagająca córka i wspólny powrót do aktywności – tak chcę zapamiętać ten 2019.

Plany na 2020 mam ambitne, które już teraz – na początku roku – dość brutalnie spotkały się z rzeczywistością. Podczas planowania nie mogę nie brać pod uwagę, że jestem mamą dwójki dzieci. A piszę o tym dlatego, że kiedy chorują, czas gwałtownie przyspiesza i się kurczy (jest to w ogóle możliwe?!), dlatego byłam postawiona przed faktem, że należy wybrać czym faktycznie chcę i mogę się zająć. Postawiłam na treningi i nie zawiodłam się. To właśnie one dają mi siłę oraz czas na przewietrzenie i poukładanie sobie w głowie wielu spraw.

Moje cele, te sportowe, na 2020:

  • przebiec 30 kilometrów na 30 urodziny (daję sobie czas do czerwca)
  • zdanie egzaminów sędziowskich (marzec/kwiecień)
  • może SpartanRace?

Czy Wy robiliście podsumowanie poprzedniego roku? Czy w czymś Wam pomogło, a może coś uświadomiło?